Dzień dobry...
Cudny i upalny ten pierwszy tydzień września.
💛
Wilgotność jest tak duża, że z mojego "oponowego" ziołownika
zapach rozchodzi się upojny.
Dopiero teraz dowiedziałam się, że kwitnąca rukola tak pięknie pachnie.
Do tego dochodzi zapach mięty, estragonu i bazylii...
...można zanurzyć się po sam nos.
Pokażę kilka ziołowych, kwitnących piękności.
oregano
mięta
bazylia
majeranek
estragon
rukola
nasturcja (nie chciała do tej pory zakwitnąć)
Tutaj widać, że estragon przerósł blaszany garaż
(ten podwiązany do dachu).
😁
Utrwaliłam na zdjęciu powój,
który umościł się na pokrytych rdzą, metalowych prętach do umocnienia siatki.
Pokażę też pewnego rudzielca markerowego.
Twarze aniołów staram się malować dobrej jakości markerami.
Nie zostawiają plam, nie rozlewają się, jak te niedrogie.
Tylko są niezbyt wydajne, bo po kilku twarzyczkach anielskich
muszę kupować nowe, cieliste kolory.
Tu widać, że taki marker był już na wykończeniu,
bo szybko wysychał i ładnie nie połączyły się kolory.
Większy format pracy też temu nie sprzyja,
a rudzielec jest w formacie A4.
Miałam dylemat - kończyć pracę, czy zaczynać od nowa.
W kuchni pachnie pomidorami, bo cudnie obrodziły.
I tak jeszcze, żeby post był zielono pomarańczowo rudy:
kowal bezskrzydły:)
Wieczorem rozpalimy ognisko,
będziemy słuchać przelatujących gęsi, żurawi,
rykowiska
(wczoraj usłyszałam pierwsze odgłosy jednego na razie jelenia)
i obserwować ten cudny, czerwonawy księżyc.
Jutro, przy zaćmieniu ma wyglądać najpiękniej.
"Krwawy księżyc" pasowałby do tego posta.
🌜
Buziaki dla Was.
Iza
PS
Dziękuję za wszystkie komplementy na temat moich "izabelek"
Już się nie boję AI
😄



























Ach jak pięknie. Te zioła... Zaczęłam myśleć o uprawie w kuchni. Kto wie?
OdpowiedzUsuńRudzielec super.
I chyba z oglądania księżyca nic mi nie wyjdzie - chmury i chmury. 🥴
Agaju, bardzo dziękuję:) Ja również myślę o ziołach w kuchni. Do tej pory udawało mi się z bazylią, postaram się też o inne na zimowy okres.
UsuńSerdecznie Cię pozdrawiam:)
Och, ten zielnik i te zapachy! Raz tylko udało mi się wyhodować spory zestaw ziół w zimowym ogrodzie, pachniało niesamowicie, a potem zmieniłam miejsce na ten zewnętrzny ogród i już mi się tak nie udaje, a w tym roku to w ogóle nic nie posiałam. Zmotywowałaś mnie, spróbuję zrobić skrzynkę w kuchni, żeby chociaż te zapachy były :).
OdpowiedzUsuńObrazek cudny i ja nie bardzo wiem o czym piszesz, jeśli chodzi o te problemy z markerami, nic takiego tam nie widzę. Dla mnie jest idealnie. Ale rozumiem Twoje odczucia, ja tak miałam kiedyś z kredkami, jak się przerzuciłam na "wyższą półkę" to już tymi słabszymi gatunkowo nie umiałam rysować, to samo zresztą jest z farbami każdego rodzaju, że nie wspomnę o pędzlach, podłożach itd. Jednak te ceny dobrych marek z czegoś się biorą, naprawdę czuje się różnicę.
Miłego wieczoru pod księżycem! Pozdrawiam Cię serdecznie :).
Wiesz Małgosiu, moje zioła maja dobrze w tych oponach. Ziemię im dałam przekompostowaną, maja cieplutko i niektóre rosną już któryś rok. Posiałam prawie wszystkie także w donicach i gruncie i klops - marnizna. Większość padła. W przyszłym roku zadbam o te opony, aby była to uprawa "zdrowa" - wymoszczę je czymś, odizoluję ziemię od gumy.
UsuńO czym piszę przy rudzielcu? Popatrz na twarz i te ciemną smugę. Gdy do niej ponownie dotarłam markerem - zmieniła kolor i już nie mogłam tego równo pokryć. Wszystkie markery tak mają, że szybko schną i taka podsuszona plama w połączeniu z nowa dawka tuszu się przebarwia. Najlepiej działa - mokre na mokrym - nie ma śladu, że daje kilka warstw tuszu. Markery trzeba szybko zmieniać a te Wnsorowe bardzo szybko:)
Kupuje raczej takie przybory ze średniej półki. raz zaszalałam z ołówkami i okazało się, że niepotrzebnie, bo leżą w szufladzie od lat - ołówkowy szał minął mi po kilku rysunkach:)))
Księżyc wczoraj był cudny, żurawie i gęsi latały, nic niestety nie ryczało. Ech, myśliwi chyba wystraszyli mi jelenie, bo w tamtym roku słychać było je z każdej strony domu.:(
Uściski Małgosiu
W sumie to nie wiadomo, czy właśnie ta guma nie jest jakimś katalizatorem, który wspomaga uprawę ziółek ;). Więc może się okazać, że izolacja wcale dobrze im nie zrobi. Ciekawe doświadczenie. Muszę pomyśleć o tej oponowej uprawie, może to jest dobry patent, a opony zawsze jakieś są do zagospodarowania.
UsuńWracając do obrazka, to owszem zauważyłam tę ciemniejszą smugę, ale po pierwsze - nie umniejsza to urody dzieła, zresztą dopiero po dokładnym przyjrzeniu się można zwrócić na to uwagę (jak napisałaś, że był taki problem), a po drugie - dla mnie to właśnie jest dowód, że nie stworzyła tego jakaś tam sztuczna inteligencja, tylko żywy człowiek, więc podnosi to wartość obrazu.
A zestaw ołówków z wyższej półki też mam od paru lat, nówka prawie nieśmigana :))). A tak kiedyś lubiłam rysować ołówkiem!
Spróbuję z tymi oponami, w których mam zioła jednoroczne. W nich zrobię izolację. Tych wieloletnich trochę szkoda ruszać - estragon ma chyba 6 lat, dlatego tak wysoko rośnie. Początki jego były skromniejsze:) z oponami "gołymi" zrywam - podobno wydzielają związki toksyczne, które potrafią przeniknąć do roslin. Wcześniej nawet o tym nie pomyślałam - stąd ta izolacja ziemi od opon.
UsuńTakże pomyślałam, że ta smuga na czole rudzielca nie wygląda jednak tak źle, dlatego pracę ukonczyłam. Oj, bardzo nie lubię powtarzać działanie, a swoim studentom zawsze powtarzam, że każda pracę można naprawić:)))
Ha, Ja mam jeszcze takie niesmigane kilkuletnie pastele suche - trochę poćwiczyłam z Pracownią Oko i tyle:)
Uściski Małgosiu:)
Piękne są kwiaty Twoich ziółek - nie przypuszczałam, że wyrastają tak duże ... miłe zaskoczenie :)
OdpowiedzUsuńAnielica prześliczna!
Bardzo dziękuję. Estragon ma ze dwa metry:) Na zimę zawsze go ścinam i odrasta pięknie:)
UsuńSerdeczności!
aż 2 metry! niesamowity! podziwiam i niech pięknie rośnie :)
Usuńo matko i córko! nie miałam pojęcia, że to takie wielkie wyrasta!
UsuńDuże i pachnące:))) I lubię w tym mięsko marynować:D
Usuńaż 2 metry! niesamowity! podziwiam i niech pięknie rośnie :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPiękny masz zielnik, bardzo lubię zapach świeżego majeranku, pozdrawiam Ania
OdpowiedzUsuńDziękuję Aniu! Świerzy pachnie o wiele mocniej niż suszony:)
UsuńRudzielec jest boski, a i kowal też się prezentuje:-)
OdpowiedzUsuńZioła masz we wszelkiej obfitości. Moje wysuszone piaski utrzymały tylko oregano i miętę. Oregano kubańskie też daje radę.
dziękuję Basiu:) Moje oregano to pospolita lebiodka. Ależ ona mocno wabi motyle:) Kubańskiego nie znam, zaraz wygoogluję:)
UsuńUściski!
cudne zdjęcia z ogordu, moja mięta też pięknie kwitnie
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję:)
UsuńTwoje anioły są takie śliczne. Ostatnio próbowałam zrobić podobny portret Maksymiliana Marii Kolbego, ale raczej daleko mu do nich. Kwiaty w ogrodzie jak zwykle mnie urzekają. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKarolinko, bardzo dziękuję:) Nie bądź taka krytyczna w stosunku do siebie, bo tworzysz piękne malunki... posiadam przez Ciebie malowaną kartkę wielkanocną. Uściski!
UsuńKlucz ptaków bardzo mi się podoba😁
OdpowiedzUsuńOj tak, piękny:)
UsuńMnie tam Twoje anioły podobają się zawsze, bez względu na to, czy kończą Ci się markery, czy nie :) Nie widzę różnicy, bo wszystkie są piękne!
OdpowiedzUsuńA a moim rykowisku jelenie już ryczą... czasem tak głośno wieczorem, że zagłuszają domowe odgłosy :)
Natomiast zioła mnie zaskoczyły... takie giganty Ci porosły, niesamowite!
Uściski, Izuniu... miłego tygodnia!
Iwonko, bardzo dziękuję:) Zioła rzeczywiście wyrosły aż miło:) Serdeczności posyłam!
UsuńDużo piękna i nostalgii w Twoich zdjęciach...
OdpowiedzUsuńDorodne zioła Ci wyrosły, ja też nieraz zostawiam oregano, by zakwitło i choć rozsiewa się niemiłosiernie, to jego cudowne kwiaty zwabiają mnóstwo pięknych owadów:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Bardzo dziękuję:) W moim oponowym ogródku oregano tak nie szaleje, podobnie estragon, ale rośnie tak duży, że chyba posadzę go jako ozdobny w gruncie. Najbardziej lubię zapach tych piękności - wieczorami jest bardzo intensywny.
UsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Lovely photos and beautiful art. Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję:)
UsuńKiedyś sam miałem taki ziołowy zakątek w ogrodzie i tak każdego roku myślę o jego reaktywacji. Zioła bywają zbawienne, zarówno w kuchni, jak i wspomaganiu leczenia różnych dolegliwości. Samo zdrówko!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie! :)
Świeże, aromatyczne, smaczne... same zalety:) Jako rośliny ozdobne również doskonale się sprawdzają:)
UsuńAch jak ja tęsknię za cieplymi dniami... :) Twoje zdjęcia pełne słońca przypomniały mi lato... :)
OdpowiedzUsuńWypatruję naszej pięknej złotej i ciepłej jesieni:)
UsuńUwielbiam te twoje anielskie wariacje, pod każdą postacią :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Aguś!
UsuńJesteś bardzo wrażliwa na szczegóły, to widać w tych cudnych fotografiach no i w Twoich pracach Izo, muszę się tego od Ciebie uczyć....a rudzielec cudny !
OdpowiedzUsuń