wtorek, 13 maja 2025

 Dzień dobry...

Ależ zimnica majowa nam się trafiła.
Odpuściłam prace ogrodowe - zioła czekają w torebkach, 
chociaż opony na nie już przygotowałam.

Blaszany garaż pełni funkcję domku ogrodnika:P

Od lat wykorzystuję opony, do ich uprawy.
Wiem, nie są piękne,
ale przed obcym, ludzkim okiem je ukryłam😏



Oponowy ogródek u mnie sprawdza się na medal.
🦋 chroni roślinki przed dinozaurem - królem podwórka,
🦋 daje odpowiednie ciepełko roślinkom, 
 bo opony nagrzewają się od słoneczka.
🦋 łatwo w nich utrzymać "bezchwastowy" porządek.


Fajnie w oponach rosną
estragon, oregano, lubczyk, mięta, bazylia, kolendra i inne pachnące zioła.

Jak widać, czekają nowe oczka, bo moi panowie wymienili buciki 
w swoich maszynach.
🚗
Na działce posiałam co mogłam.
W wigilię Stanisława dosiałam ogórki (na Polesiu jest taki zwyczaj).
Dynie, fasolka, arbuzy czekają na słoneczko i ciepełko.
🥕🥒🧅🥬🧄
W tym roku planuję  tez "ogrody semiramidy" - wiszące,
bo szkoda mi pieniędzy i nerwów ze względu na "wiecie kogo" 🤣


Porównuję łapy:DDD

To już grzeczne psisko, ale z ADHD - dlatego nie kuszę.
Czasami go ponosi.

Dół między berberysami ma być i koniec!

To jednak pestka w porównaniu z ubiegłymi latami
...pamiętacie?


Wygląda na tornado, a to kilkumiesięczny Bazyl się nudził.

Teraz jasne, 
dlaczego rośliny muszę umieścić na odpowiedniej wysokości.
😂
Na początku pokażę jedyną roślinkę do wspomnianych ogrodów
- pelargonię, której zaszczepkę uszczknęłam sobie w szkole.
Spodobał mi się jej kolor - taki morelowo-różowy.



Rośnie pięknie i szybko zakwitła.

W tym roku mój domek ma się "zapelargonić" - uwielbiam te rośliny.
Szkoda tylko, że nie wabią motyli.
Po roślinki udam się do koleżanki Asi.
Jej pelargonie są cudne.

Skoro tak ogrodowo - podwórkowo zaczęłam, 
to kończąc temat pokażę swoją różową chmurkę.






A co na warsztacie?
Dzieje się, dzieje!

Maluję.








Wycinam i kleję.



Dekupażuję.







i...
w przerwach podglądam pliszki siwe,

Nie wiem ile się wykluło piskląt z 5 jajeczek,
ale dwa dziobki są na pewno.


Zrobiły sobie gniazdko, w tak nieodpowiednim miejscu,
że musiałam się postarać o ich ochronę.

Jeszcze jak były jajeczka postawiłam metalową osłonę,
aby Bazyl się do niej przyzwyczaił i nie wsadził swojego nosa w jałowiec, 
gdy już będzie słychać z gniazdka pi, pi, pi...

Jak macie nadmiar słoneczka prześlijcie proszę promyczek do mnie.




Ściskam Was mocno.
Iza