Dzień dobry...
Mój lipcowy odpoczynek w marzeniach:
podróż, książki, malowanie, filmy, koncerty...
Zdjęcie, przesłała mi przyjaciółka, nie moje -
- ale, miałam tam być.
Mój lipcowy odpoczynek w rzeczywistości:
... no, jest malowanie😂
Pomału, widać koniec.
Jeszcze w poniedziałek goszczę ekipę od remontu dachu,
sprzątam
i przechodzę do realizacji marzeń 😁
W miedzyczasie miałam możliwość tylko na takie prace,
bo jedynie pudełko kredek i starą kolorowankę udało mi się wyciągnąć spod folii.
Kolorowanie działa bardzo terapeutycznie.
Kto przetrwał remont bez nerwów?
Pisałam kiedyś, że nie mam ogrodu, mam podwórko.
Na tym podwórku są oczywiście rośliny - takie, które znoszą warunki ekstremalne.
Pochwalę się😏,
bo jestem z nich baardzoo dumna.
Przepiękny amator mojej angielskiej róży.
Mimo remontu pozamykałam w słoiczki porzeczki,
bo lubimy wszyscy dżemiki.
Pierwszy raz robiłam dżemy bez cukru,
z odrobiną erytrytolu.
Zobaczę jak się będą przechowywały przez zimę.
Żeby pokazać coś z moich ulubionych tworów,
zaprezentuję zakładki.
A na koniec - mały uparciuch.
Cztery razy wsadzaliśmy go w okolice gniazda,
które pliszki miały pod naszą fotowoltaiką,
Za każdym razem spadał przez rynnę na chodnik,
jakby był na zjeżdżalni w aquaparku.
Skubaniec skakał bardzo, ale fruwać nie umiał.
Pliszki karmiły go z ziemi.
❤️
Przesyłam uściski dla Was.
Iza


































































