Dzień dobry:)
Cudna, barwna jesień
zawsze daje mi dużo energii i ciepła.
Na razie wyprawiam się na spacery bez psiura.
Boję się ponownego polowania i oszczędzam jeszcze rękę.
Powoli wszystko wraca do normy.
Zwierzogród teraz tętni życiem.
Krzyczą żurawie, gęsi.
Jelenie słyszę co noc - wiadomo rykowisko.
Wyją wilki... żartuję,
ale są blisko.
Może nie słyszę ich dosłownie,
ale znajduję ślady ich bytności.
Czasami mam nawet lekkiego "cykora" wałęsając po naszych
laskach, piaskach i karaskach.
Z Bazylem czuję się pewniej:)
Te ślady wilków bardzo mnie zaintrygowały.
Jeszcze kiedyś tylko o wilkach słyszałam, że są.
Kiedyś zdarzyło mi się zobaczyć cztery osobniki dosyć blisko domu,
a także jednego, gdy jechaliśmy samochodem.
Na stronie Poleskiego Parku Narodowego ktoś wstawił zdjęcia
wilczych szczeniąt.
Tak mi się ten klimacik spodobał,
że zaczęła powstawać pastelowa gawęda o wilczku...
zaczęła powstawać jeszcze podczas kontuzji.
"Posłuchajcie"...
Mam w planie więcej podobnych opowieści.
Malowanie daje mi dużo radości i przy okazji rehabilituje rękę:)
"Tańcząca z wilkami"
Iza
























































