Dzień dobry:)
Jesień.
Pisałam już, że uwielbiam 😏
Nie mogę się napatrzeć na te śliczne barwy.
Wystarczy wyjrzeć przez okno.
Cudne,
cudne,
cudne!
Obiecałam pokazać anioła w astrach.
Astry i chryzantemy - nie doceniałam ich.
Kojarzyły mi się z cmentarzem,
śmiercią, przemijaniem - chyba dlatego,
że zawsze towarzyszyły mi podczas Dnia Zadusznego,
a w tym roku bardzo mi się spodobały marcinki i inne maleńkie astrowate.
Mój wolny czas pozwolił mi w końcu zadbać o rośliny w domu.
Poprzesadzałam co się dało,
zrobiłam nowe kwiatowe aranżacje.
Odkurzyłam storczyki, których mam w domu najwięcej...
...szczególnie zajęłam się kawą arabika - rośliną.
Mój M. otrzymał ją w prezencie
w takiej turkusowej osłonce-filizance.
I chociaż lubię kolor turkusowy,
ta osłonka bardzo mnie raziła.
Zdekupażowałam ją😁
Teraz wygląda jak porcelanowa filiżanka
Oj, może za wysoko oceniłam, poprawię na fajansową.
W tym poście tyle.
Nie, nie.
Dawno nie było psiura.
Wierny mój towarzysz:)))
Do napisania!
Iza
PS.
Pisząc ten post i zaglądając do mojej galerii zdjęć
znalazłam śmieszne zdjęcia
z moich sierpniowych obserwacji zaćmienia Słońca.
Nie mogłam się powstrzymać, pokażę.
😂
Chciałam obejrzeć zjawisko w taki prosty, szkolny sposób
z użyciem durszlaka - znacie?
Wyglądało to tak.
Nie wyszło zupełnie.
Przybliżałam i oddalałam durszlak do ściany, obserwowałam otwory
i nic nie widziałam, ale bardzo mnie bawiło,
bo Bazyl myślał, że mu ten durszlak będę rzucała do aportowania.
🤪
Buziole!

















































