poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Nie...
zawsze wszystko wychodzi tak, jakbyśmy chcieli.
Mnie ostatnio wiele rzeczy się nie udaje.
Chodzi o tworki.
:(
W wyobraźni widzę cudnego anioła, 
na kartce  - taki sobie.





Żebyście wiedziały, co ja z tym aniołem robiłam;)))
Myślałam, że kartki kalendarza, w którym uparcie maluje, tego nie wytrzymają.

Kilka rysunków ołówkiem,
szkicowanych "na kolanie";)





Moje drogie:
rysujące, malujące, 
szyjące, lepiące, 
skrapbookujące, dekupażujące, 
dziergające,
fotografujące...
Zapraszam Was do zabawy!!!
Takiej, 
podczas której doskonalimy warsztat,
planujemy, projektujemy
 i uczymy się od siebie.

Pomysł na tę zabawę przyszedł mi do głowy,
pokazała zdjęcie swojego rysunku kota z sardynką,
którego tworzyła na podstawie tej fotografii.


Jej rysunek jest tu - klik!
Zajrzyjcie, bo jest świetny.
Małgosia pokazała też rysunek Zosi - młodziutkiej artystki.
Zosia też narysowała kota ze zdjęcia:)
Jej praca mnie oczarowała - zdolniacha!

Małgosia słusznie zauważyła, jak różne mogą być interpretacje.
Jedno zdjęcie i dwie tak różne, ale jednocześnie świetne prace.

Pomyślałam sobie - ciekawe, jak by ten kot z sardynką wyglądał 
uszyty ze skarpetek przez Justynkę...
uwieczniony na wspaniałej kartce-składaczku Ewinki, Mici...
albo na kartce Małgosi X, Gosi, Dagi,
 na koszulce Lucynki,
pokolorowany przez Hubcię, Agę i Magdę,
namalowany przez Basię, Ewę.
Jak by wyglądał ulepiony z masy solnej, gliny,
wyszyty przez Lidzię, Marysię, Olę...
wymediowany przez Ulę,
czy jak zwykle, wspaniale ukazany w takich pracach, 
które tworzy Justynka jedna i druga, 
Marta, Danusia, Gosia z Mamelkowa,
Ania, Irenka, Tina, Beata, Renatka, Alinka, Lenka, Agatka...
i inne dziewczyny, których prace podziwiam, ale nie wymieniam tu,
 bo nie znam imion - wybaczcie.

Rozumiecie o co mi chodzi w tej zabawie?

Zdjęcie kota jest tak świetne, że jego pierwszego wzięłybyśmy na tapetę
i pokazały po swojemu - w technikach, jakie tylko przyjdą nam do głowy!

Z zabawą ruszyłybyśmy od 20 sierpnia.
Co miesiąc pokazywałybyśmy swoje prace do danego zdjęcia.

Reguły luźne:)
Gdyby ktoś się spóźniał, dosyła w innym terminie,
dołącza do zabawy kiedy chce, 
tworzy jedną pracę albo pięć ;P...

Miałybyście ochotę?

Szukamy ciekawego zdjęcia i je interpretujemy tworząc własną pracę.
(Każda uczestniczka zabawy - przedstawiłaby zdjęcie... swoje lub z sieci, 
do którego będziemy tworzyły pracę).

Czekam na wszelkie uwagi, wskazówki dotyczące zabawy,
propozycje...
i bardzo, ale to bardzo Was do niej zachęcam.
Piszcie w komentarzu, kto jest za!

Na 20 sierpnia przygotuję szczegóły, 
banerek 
i przedstawię zasady w oddzielnym poście
(juz uporządkowane i obiecuje - przejrzyste).

Pomyślę też o nagrodach - kuszę jak mogę:)))

Serdecznie Was pozdrawiam 
wraz z kotem z sardynką - bohaterem pierwszego odcinka zabawy:


Iza

piątek, 7 sierpnia 2020

Uwielbiam...
otrzymywać prezenty!
🎁
W tym tygodniu dostałam dwa:)))
Pierwszy od Justynki - Klimju.
Oba wspaniałe!

Justynka podarowała mi piękną zawieszkę na choinkę, 
z motywem, który bardzo lubię.
Do zawieszki dołączyła wspaniałe, frywolitkowe prace:
biżuterię i kartkę.



Ta tkanina obok cudnych prac Justynki, to moja ulubiona sukienka,
do której wspaniale pasują kolczyki i zawieszka z zatopioną w żywicy frywolitką.


   Kwiatuszek z kartki delikatnie przyklejony, łatwo czmychnął do książki:)


U Małgosi udało mi się wygrać serwetkowe candy. 
Ogromny stos serwetek jest już u mnie.


Pudełko po otwarciu przywitało mnie słowami,
 które wywołały uśmiech od ucha do ucha.


Pod plastrem drewna znalazłam przepiękne serwetki.
Kilka pokażę:)))










Justynko! Małgosiu!
Bardzo Wam dziękuję!

🧡🧡🧡

Na koniec kartka ślubna na sobotnią uroczystość.
Niestety, 
kartka zostanie wręczona po ślubie...
 wiadomo z jakiego powodu.




Nie chcę nowego bloggera😣
Próbowałam napisać post w wersji takiej, jak ta,
ale druk był rozstrzelony i bardzo mnie to raziło.
Wróciłam do starego, co będzie później - nie wiem🤔.

Czy u Was tez taki upał?
Ukochy! 
                                                                                                                                   

czwartek, 23 lipca 2020

Wyciągnęłam...
z lamusa fenka, którego pokolorowałam wieki temu.
Umieściłam na skromniutkiej kartce w rozmiarze DL.


Fenek jest duży:)
Rysowałam go tworząc digi-stempelek
i grubość pisaka wymusiła rozmiar zwierzątka.

Odleżał swoje i się doczekał:)))



Poniżej fenki wcześniejsze - do kolorowania i do wzięcia:)





Dziewczyny drogie,
 jak zaadoptujecie i oswoicie fenki - pochwalcie się jak wyglądają:)
Wstawcie link, w obojętnie którym komentarzu.
Wizyta poadopcyjna i obejrzenie zwierzaka u nowego właściciela 
sprawi mi ogromną przyjemność🧡

Jednocześnie zapraszam do częstowania się
 innymi stempelkami mojego autorstwa.
Są tutaj, do wzięcia "od zaraz"- klik w obrazek:)


Buziole:)

wtorek, 14 lipca 2020

Nowe...
wyzwanie u Hubci
zmobilizowało mnie do sięgnięcia po papierki i roślinki.


Zrobiłam zakładki do książki, którą aktualnie czytam.


Powstały zakładki do "Złodziejki książek" 
z przewagą czarnego koloru ze względu na tematykę.



Powieść okrzyknięto "Dziecięcym Bestsellerem Roku" 2008.
Tak naprawdę jest dla każdej grupy wiekowej:)
Możecie poczytać o powieści tutaj - klik!



Nie widziałam jeszcze filmu, który powstał na jej podstawie,
ale sięgnę po niego, gdy skończę książkę.



Wakacyjny czas spędzam bardzo spokojnie, w domu.
Leniuchuję, czytam, robię przetwory na zimę, 
uprawiam ogródek warzywny i ziołowy,
czasami coś powycinam, pomaluję, ale nie mam jakoś na to szczególnej ochoty.
Nawet ulubionych roślinek nie suszę. 
Pogoda suszeniu nie sprzyja, bo pada codziennie lub jest bardzo wilgotno.
Zaszyłam się w swoim ustroniu na całego:)))

Dobrego czasu dla Was!

środa, 1 lipca 2020

Dzień dobry...

Pokażę dzisiaj nowe podkładki pod kubeczki.



Podkładek reklamówek zostało mi jeszcze 6.
Postanowiłam na wszystkich umieścić anielice.


Niestety,
tylko dwie podkładki nadają się do użytku.
Co się stało z pozostałymi?

Zaprojektowałam każdą podkładkę wykonując szkic.



Naniosłam podkład - biały, akrylowy.
Przeniosłam rysunki za pomocą wodoodpornego markera,
i zabrałam się za malowanie.


Na koniec podkładki polakierowałam i były gotowe.
Schły.
Po kilku godzinach zobaczyłam,
 że pojawiły się na nich bąbelki z powietrzem.
Nie potrafiłam ich zlikwidować nie szkodząc podkładkom.
Odwarstwiła się prawie cała malowana powierzchnia.
Cztery powędrowały do kosza.
:(
Te ocalałe na razie trzymają się dzielnie.



Biała farba akrylowa, którą użyłam jako podkład zepsuła się.
Myślę, że to było przyczyną pęcherzyków.
Czułam już lekko nieprzyjemny zapach, gdy malowałam podkładki,
ale nie sądziłam, że...
Widziałam również, że marker, który wcześniej sprawdzał się doskonale,
w tym wypadku lekko się rozpłynął.

Mam nauczkę!
Farbę wyrzuciłam.
Cztery podkładki też.



Moja jedyna róża w ogrodzie - Ghita Renaissance,
którą posadziłam "na próbę" jesienią - kwitnie i zachwyca.
Ma też małego lokatora;)

Buziole ślę.

P.S.
Zdarzyło Wam się zepsuć pracę tak, że nie dało się jej odratować?