sobota, 8 lutego 2025

 Dzień dobry:)

Bardzo, bardzo dziękuję za wszelkie dobre słowa
zostawione pod poprzednim postem.
Macie rację, szkoda usunąć i zamknąć bloga,
bo to kawałek mojego życia.
Dodam, że bardzo brakowałoby mi Was.
Z wieloma osobami z blogosfery po prostu się zaprzyjaźniłam.
❤️❤️❤️
 
Jakoś ułożę to w głowie, aby pisać,
 gdy chcę, 
gdy zatęsknię, 
gdy będę miała coś godnego własnołapkowego do pokazania,
gdy będę chciała wstawić coś dla upamiętnienia, 
bo blog to trochę mój pamiętnik.

Tak sobie czasami o blogu myślałam i odszukałam kilka zdjęć prac,
gdy blog założyłam.
Prac tych już na blogu nie ma, ponieważ awaria komputera stareńkiego 
usunęła mi wpisy sprzed lat.
No to popatrzcie na niektóre stare prace, zapraszam:



Jeju! Jak ja kochałam lepić te barany i zające.

Ta kartka była dla mojego Tatka. 

Nie mam pojęcia do kogo powędrowała koszula...



i te aniołki masosolne.

Kula z papierowych stokrotek dekorowała dom.











Te powyżej prace robiłam na kiermasze szkolne.





Te również.




Przygoda z sutaszem była krótka. Wychodziły mi straszne krzywulce.
Te kolczyki były z nich najładniejsze, dlatego pokazuję:)



Te powyżej prace pamiętam, bo się bardzo stresowałam - moja pierwsza wymianka:)
Losowaliśmy pary do wymiany. Moją była nastolatka lubiąca Kubusia Puchatka
i tego na S. :DDD


:)))


Tu poczatki dekupażu - maziuchy 😏







Niżej sutaszowe broszki i znowu kolczyki.




Robiłam "zapiśniki"



i świeczki.












Solniaki - uwielbiałam. 




Nowe szaty cesarza:DDD

Anielica Marylka (od Rodowicz:))


Z tych wszystkich prac mam tylko ten wianuszek.
Pozostałe prace wywędrowały:)



Normalnie kogel - mogel!
Żadna rewelacja,
ale taka byłam z tych prac dumna.
🙃
Moje pierwsze zakładki zrobiłam z papieru do pakowania prezentów i bibuły.
😂
Oto one:

Dwóch brakuje, ale serio - zakładki sprzed 16 lat.
Nikt ich nie chciał😂

Pamiętam, miałam jedną szufladkę z przydasiami
i to takimi odziedziczonymi po moim synu ze szkoły.




Pstrokacizna!


O!!! Pamiętam!
Kupiłam pudełka i piękne papiery od Lemonade (moje pierwsze)


Uszyłam (ręcznie) pacynki na szkolne przedstawienie.

Tę paterkę z kloszem mam do dziś:)
Lubię i używam czasami, chociaż nie jest doskonała.

Gdy wyprowadziłam sie z bloku do własnego domku,
wianuszki robiłam ze wszystkiego.
Nie miałam jeszcze na podwórku "ściągacza wianków"
:D

Zdjęć prac mam dużo więcej, ale są słabej jakości.
(i zdjęcia, i prace:D)
Wtedy nie miałam odpowiedniego sprzętu do fotografowania
i jak widzicie moje obróbka artystyczna zdjęć wcale artystyczna nie była.
😂

Z niektórych technik całkowicie zrezygnowałam, 
np. z tworzenia biżuterii z sutaszu czy stroików.
Niektóre odłożyłam na bok, ale mam ogromną ochotę powrócić
- masa solna, kartkowanie.

I chyba zauważyliście (mam jednego pana Obserwatora),
że ponad 10 lat temu NIE MALOWAŁAM😱
Teraz sobie tego nie wyobrażam!

Malowanie jest u mnie na pierwszym miejscu
i mam nadzieje, że już tak zostanie,
ale nie mówię tego pewnie, bo...
ostatnio oglądałam w internecie piece do wypału ceramiki.
😁

Kochani!
Bardzo dziękuję Wam za to, że tak mnie wspieracie 
 i motywujecie.
❤️
Jestem bardzo wdzięczna.

Postanowiłam przygotować małą rozdawajkę.
Oczywiście anielską:)
Skromniutką bardzo, ale specjalnie na tę chwilę przygotowaną.


W zestawie:
malowana zakładka do książki (bez książki😏)



I oprawiony obrazek z aniołem 😊



Kto chętny? 
Proszę napisać w komentarzu.
Tak się zastanawiam nad datą do przyjęcia deklaracji...
może być dwa tygodnie od dzisiaj?

Serdecznie zapraszam i czekam.
Jeju, niech tylko ktoś zechce!
Jeśli będą dwie osoby - zrobię losowanie.

Iza


niedziela, 19 stycznia 2025

 Dzień dobry:)

Rozebrałam już choinkę,
schowałam świąteczne dekoracje.
W domu jakoś "goło" się zrobiło.

Tydzień temu odbył się "mój" konkurs kolęd.
Wstawię kilka zdjęć.
Na żadnym mnie nie ma - czuwałam za kulisami😁
Wszystkie zdjęcia stąd - klik.








Dziękuję za wszystkie kciuki!

Tak jak wspominałam wcześniej, 
zawsze organizując go stresuję się bardzo.
Przede mną jeszcze jeden taki konkurs i... 
nie będę nic pisać, aby nie zapeszyć.
😊
Odpoczywałam do tej pory dosłownie nic nie robiąc...
tzn. czytając sobie biografię Tove Jansson.


Od dawna chciałam tę książkę kupić, bo uwielbiam Muminki.
Lubię też  rysunki i malarstwo Tove.
Dwa lata temu byłam pod jej domem w Helsinkach.
To była jednodniowa wizyta u Muminków:)))












Wracam do książki - dużo w niej informacji, szczegółów - tak lubię,
dużo zdjęć, opisów - też lubię, 
ale czytało mi się ciężko - nie lubię książek pisanych w czasie teraźniejszym...
...Tove siada, patrzy, sięga po...
W dodatku miesza się ten czas z przeszłym.
Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy oryginał właśnie jest taki.
Mimo to polecam, bo pozycja dużo wnosi o artystce.

Wyciągnęłam markery. 
Namalowałam kilka obrazków.
Pokażę Św. Weronikę.





Zlikwidowałam moją galeryjkę - został na pasku tylko autoportret😏
To będzie moja wizytówka:)
Przyznam się, że dopadł mnie kryzys - blogowy,
bo kilka razy miałam ochotę go (blog) zamknąć.




Czekam na wiosnę i odliczam dni.
Zanudziła i zmęczyła mnie ciemnica zimowa,
tzn. krótkie dni, brak słoneczka.
Chociaż są plusy - patrzę sobie na wschody słońca😂


i na łosia, 
który tylko zimową porą podchodzi bliziutko pod dom.

Piątek jeszcze ze śniegiem:)



W niedzielę wypatrzyłam go z drugiej strony domu.

Na koniec pokażę moją delikatną, koronkową żyworódkę.
Maleństwa roślinki przywiozłam sobie z Portugalii. 


A co u Was słychać?
Bo widzę marazm blogowy nie tylko u mnie😏

Ściskam Was mocno.
Iza

 
Wygrzebałam z kompucika - cudowne wspomnienie z podróży:)