Dzień dobry:)
Pierwszy lipcowy post zacznę od dekupażyków.
To dekupażyki - męczenniki.
🤣
Jeju, ależ się przy nich nadenerwowałam.
Chciałam koniecznie wykorzystać resztki starych mediów,
bo szkoda mi było wyrzucić.
O mały włos nie wyrzuciłam szkatułek i zakładek,
które przy pomocy tych resztek wykonałam.
Stary lakier z klejem źle się rozprowadzał, rwał i marszczył serwetkę.
Musiałam za pomocą papieru ściernego gładzić, akrylami domalować ubytki.
Powstały dekupażyki - męczenniki,
które nie nadają się na prezenty,
bo widać te moje nerwy na nich😂
Mam nauczkę na przyszłość.
😏
Skończyłam religijne obrazki,
które pokazywałam w poprzednim poście.
Pokażę też dwie kartki dla koleżanki Ani,
która przeszła na emeryturę.
Super dziewczyna!
Do kartek wykorzystałam kolorowańce od Agi lub Madzi,
grafiki od Ewinki, drewienka od innej blogowej koleżanki,
nie pamiętam czy od Lenki, czy tez od Ewinki, czy...
Dziękuję dziewczyny kochane!
❤️
Ta druga kartka jest prosta - markerowa.
Działeczka i ogródek pochłania na razie moje wakacyjne chwile.
Zaraz zmykam do wisienek.
Groszek podjadam na surowo.
Walczę z mszycami - upodobały sobie lubczyk
i wycisnęły z niego wszystkie soki.
Dosiałam nowy.
Przygotowałam dudka do naprawy
(to taki wiatraczek),
który był pierwszym łupem młodziutkiego wówczas Bazyla.
Dzisiaj sprawca prawie się ustatkował.
Czasami powraca do psiego dzieciństwa i coś przeskrobie.
Na razie tyle.
Myślę, że lipcowych postów będzie więcej.
😊
Będziecie zaglądać?
Czekam i ściskam mocno!
Iza
PS. Pokażę jeszcze co mam w doniczce.
Bać się?
😂































































