Dzień dobry...
Jak ten listopad mi szybko umyka!
Nie zdążyłam nacieszyć się jesienią, a tu już puka do drzwi zima.
Blog troszkę zapomniany,
dlatego teraz, w wolnej chwili
(postanowiłam dzisiaj sobie zrobić leniwą sobotę,
a do obiadu latałam ze ścierką i odkurzaczem 😂)
pokazuję kilka moich zachwycajek i prac,
i po prostu przypominam o sobie,
bo boję się, że zapomnicie 🧡
Coraz krótsze dni przeorganizowały mój dotychczasowy plan dnia.
Gdy wracam z pracy do domu szybciutko robi się ciemno,
dlatego dla Bazyla "kradnę" weekendowe chwile.
Kochany psiur cierpliwie czeka 😁
Za to długie wieczory nastrajają mnie do czytania
i oglądania filmów.
Zrobiłam się fanką seriali,
ale staram się nie przesadzać i dawkuję sobie tę przyjemność,
Od wakacji obejrzałam "Pułapkę" z Agatą Kuleszą,
"Watahę" z Leszkiem Lichotą, "Kruka" z Michałem Żurawskim
i "Odwilż" z Katarzyną Wajdą.
Wszystkie to seriale kryminalne
i taką też literaturę ostatnio polubiłam.
Teraz na stoliku leży stos książek Wojciecha Chmielarza.
Bardzo mi się podobało jego "Żmijowisko", "Za granicą",
seria z Bezimiennym i Mortką.
Jeszcze napiszę o swojej najnowszej zachwycajce.
Jest nią JOGA!
Na razie działam według tych lekcji - klik.
💗
No właśnie,
to wszystko sprawiło, że markery przez miesiąc leżały zapomniane.
Takiej sytuacji nie było u mnie już dawno.
Nie czułam się z tym dobrze,
ale też nie miałam najmniejszej ochoty na malowanie.
Dopiero kilka dni temu wyciągnęłam dawno narysowanego anioła.
Już jest.
Mam nadzieje, że wena też wraca:)
Ściskam mocno!
Iza














.jpg)






.jpg)





































