Wiosna...
i wiosenne porządki, które zaplanowałam przed świętami
zmobilizowały mnie również do skończenia rozpoczętych mini-prac
aniołowo-markerowych.
Często mam tak,
że zapalę się do jakiegoś projektu,
który po rozpoczęciu porzucam niezrealizowany,
bo w głowie rodzi się coś nowego.
Do starego tracę serce i cierpliwość,
szczególnie, gdy coś idzie nie po mojej myśli.
Tak więc postanowiłam wyciągnąć zaczęte prace,
przejrzeć i kilka uratować.
Zaczęłam od pokolorowania aniołka z serduchem,
którego już znacie, bo pojawił się jako wersja "do kolorowania",
taki czarno-biały leżał w szufladzie.
Po nabraniu kolorków wygląda tak
i może już trafić do książki:)
Później poszedł na warsztat aniołek z dynią,
praca sprzed roku, albo jeszcze starsza.
Latem powstał też obrazek z aniołkiem i latarnią morską.
Aniołka narysowałam pod wpływem chwili,
wspominając pewną morską przygodę,
coś mi tam nie pasowało i... do szuflady.
:)))
I jeszcze
postanowiłam dokończyć anioła w różanym ogrodzie.
Skoro tak aniołowo i markerowo zrobiło się w tym poście,
pokaże jeszcze anioła dla Basi - osoby o niezwykle artystycznej duszy,
której słowa uwielbiam - te w poezji, w postach na blogu autorki
oraz pokazane na pięknych malowanych obrazach.
Teraz dostrzegłam, że mój anioł z kałamarzem jest leworęczny😂
Basiu, a Ty? Swoje piękne wiersze zapisujesz prawą czy lewą ręką?
Po porządkach w moich rozpoczętych pracach
wzięłam się za realizowanie nowego aniołowo-markerowego projektu,
ale o tym już w kolejnym poście, bo boję się, że Was zanudzę.
Na koniec pochwalę się pięknymi kartkami z życzeniami świątecznymi,
za które bardzo dziękuję Basi W, Anicie, Małgosi X...
Życzeń otrzymałam wiele, również innymi drogami.
Za wszystkie bardzo dziękuję!
Serdecznie pozdrawiam!
Iza




















