Odpoczywam...
...po intensywnych pierwszych tygodniach
nowego roku.
W zasadzie od niedzieli rozkoszuję się "spokojną głową",
czyli brakiem obowiązków.
:)
Wyciągnęłam markery, posprawdzałam ich stan,
zaznaczyłam braki do uzupełnienia.
Najszybciej "wychodzą" mi kolory cieliste i niebieskości:)
Te cieliste (do malowania twarzy) muszą być wysokiej jakości.
U mnie sprawdzają się Winsor & Newton.
Pozostałe mogą być zwyklaczki - lubię Actonowe.
Zaczęłam realizować swój noworoczny projekt-marzenie...
z aniołami w roli głównej:)
Ferie u nas zaczęły się deszczowo.
Dzisiaj, na spacerze z psem, ugrzęzłam po łydki w błocie.
Bazyl ma już 10 miesięcy
i jest... dinozaurem!
Ileż on nam rzeczy zniszczył.
Wyrwał kilka drzewek, inne pogryzł,
uszkodził przewody od fotowoltaiki,
pogryzł drzwi,
zjadł ogromną wycieraczkę,
i jeszcze coś,
ale nie napiszę,
bo jeden domownik jeszcze się nie dowiedział co.
:)
Ale z drugiej strony wspaniale aportuje,
zna podstawowe komendy
i gdy jesteśmy w domu, jest najgrzeczniejszym psem na świecie.
I dla nas nowość - uwielbia się przytulać.
:)
Uściski!
Iza
PS. Na zdjęciach prezentuje się markerowa Św. Agnieszka.










































